Wszystko wskazywało na to, że rozwód Giovanny będzie trudny.

W końcu nieczęsto zdarzało się w 1624 roku, że młoda mężatka składa nagle śluby czystości i stanowczo żąda rozwodu. I wcale nie wybiera się przy tym do zakonu, o nie! – ona ma zupełnie odmienne plany…

Równie niezwykłe, że rodzina dziewczyny w tej sytuacji stai za nią murem i nawet jest gotowa poświadczyć pod przysięgą, że młody małżonek stosuje czary (pamiętajmy, że to wciąż czasy świętej inkwizycji), gdyby próbował robić jakieś problemy.

A całe to zamieszanie przez pewną przepowiednię…

Może wróżka zobaczyła to w szklanej kuli a może astrolog w gwiazdach, że Giovanna Garzoni umrze w czasie porodu, na co przecież w owym czasie miała naprawdę duże szanse, nawet bez żadnej przepowiedni. Tyle, że młoda Giovanna nie miała najmniejszej ochoty podporządkowywać się takiemu przeznaczeniu. Wprost przeciwnie- chciała podróżować, cieszyć się życiem, malować i zdobyć uznanie jako artystka.

Mogłoby się wydawać, że w czasach baroku to bezczelne i nierealistyczne marzenia dla kobiety.

Okazało się jednak, że Giovanna miała w życiu dokładnie to, co sobie zaplanowała. Wenecja, Neapol, Rzym, Turyn, Florencja, Francja i Anglia. W każdym z tych miejsc znajdowała możnych patronów, dla których mogła pracować, pełniła też funkcje nadwornego malarza na dworach królewskich.

Ze wszystkich podróży przywoziła też artystyczne inspiracje. Od malarzy angielskich czerpała przy tworzeniu portretów, u Holendrów podpatrywała mistrzowskie martwe natury. Była otwarta na nowości, nie bała się różnorodnych wpływów. Dzięki temu jej styl wyróżnia się na tle barokowych trendów.

Pamiętacie egzaltowanych świętych męczenników otoczonych gromadami unoszących się ku niebu tłustych aniołków?

Obrazy Giovanny na ich tle uderzają świeżością i realizmem. Jej martwe natury są tak bezpretensjonalne, że równie dobrze mogłyby powstać tydzień temu. Współgrają ze współczesną wrażliwością, która mistyki szuka raczej w codzienności a nie dramatycznych mitologicznych scenach.

Na obrazach Giovanny nieprzerwanie trwa uczta obfitości.

 

Codziennie jest sezon na karczochy, peonie i poziomki. Tropikalne owoce i muszle zachęcają do dalekich podróży a garść czereśni przypomina o splendorze natury. Tę niekończącą się ucztę przerywają niepokojący goście: muchy, żuki i jaszczurki, przypominając, że całe to piękno życia jest ulotne i tym uważniej i skrupulatniej powinniśmy się nim cieszyć.

 Ludzie baroku dobrze o tym wiedzieli, my też ostatnio się tego globalnie uczymy. Stąd niezwykłym zbiegiem okoliczności jest dla mnie, że właśnie w tym pandemicznym czasie we Florencji otwarto wystawę obrazów Giovanny Garzoni w Galerii Uffizzi pt. „Splendor Wszechświata”, która trwać będzie do końca czerwca.

Uffizzi to szczególne miejsce, stworzone przez potężny ród mecenasów – Medyceuszy, dla których Giovanna pracowała przez kilka lat i którzy zamówili u niej wiele obrazów. Jednak po śmierci przez kolejne stulecia pamięć o Giovannie zatarła się.

Zajęło jej dobrych kilka wieków, żeby wrócić na główne sale galerii, pomiędzy obrazy Leonarda, Michała Anioła, Rafaela, Tycjana, Rembrandta i Caravaggia- w miejsce, gdzie zawsze przynależała.

Był to 2. odcinek cyklu „Dawne Mistrzynie”- opowieści o zapomnianych artystkach. Część pierwszą znajdziesz tutaj.

O cyklu “Dawne Mistrzynie”

Często myślimy, że historię sztuki europejskiej stworzyli mężczyźni: Leonardo, Michał Anioł, Rafael. Nazywamy ich Dawnymi Mistrzami i otaczamy podziwem. Ale to tylko część prawdy. Historię sztuki tworzyły też kobiety, ich równie zdolne rówieśnice – Dawne Mistrzynie. Było ich znacznie więcej niż wynika to z podręczników historii sztuki, w których długo pomijano je milczeniem.

Dotąd ich dzieła zapełniały podziemne magazyny muzeów i boczne nawy ołtarzy, ustępując miejsca kolegom po fachu. Ale to się powoli zmienia… Dawne Mistrzynie w ostatnich latach wychodzą z ukrycia. Ich obrazy poddawane są konserwacji i przenoszone na główne sale najważniejszych muzeów świata.

Żeby dołożyć swoją cegiełkę, postanowiłam stworzyć o nich cykl krótkich opowieści, które wysyłam w moim newsletterze. Ponieważ źródeł jest niewiele, nie będzie to cykl regularny.
Poznasz w nich niezwykłe życiorysy, niektóre tragiczne i niespełnione, inne wprost przeciwnie- usłane sukcesami i prestiżem. Wszystkie jednak przeczą stereotypom, jakie mamy o dawnych wiekach i rzekomym braku udziału kobiet w życiu artystycznym aż do czasu sufrażystek.

Ponieważ źródeł jest wciąż niewiele, nie jest to cykl regularny. Jeżeli chcesz dostawać opowieści prost na swoją skrzynkę mailową, zapisz się na newsletter na mojej stronie ( przewiń niżej lub wpisz dane w wyskakujące okienko). Newsletter wysyłam 15 dnia każdego miesiąca wieczorem, ok godziny 20-tej.